Przyjaciel chce, żebym był kamerzystą na weselu

Z Piotrem przyjaźnimy się od podstawówki. Zawsze się świetnie dogadywaliśmy i polubiłem jego obecną narzeczoną. Ja przeprowadziłem się do Torunia, ale cały czas utrzymujemy kontakt. Piotr miał do mnie sprawę i zaprosił mnie do siebie.

Zgodziłem się zostać kamerzystą na ślubie przyjaciela

kamerzysta toruńW sumie to od razu zacząłem się domyślać o co może mu chodzić. Piotrek planować wziąć ślub z Elizą, a że pracuję jako kamerzysta toruń o na pewno chciał skorzystać z moich usług. Jeszcze lata temu powtarzał, że jak kiedykolwiek będzie brał ślub, to ja muszę to wszystko uwiecznić na taśmach. Wiem, że dobry ze mnie kamerzysta toruń i Piotrek także wie, że jak mnie zatrudni to na pewno będzie zadowolony. Miałem tylko nadzieję, że termin będzie mi pasował, bo mam sporo zleceń na ten rok. W sumie to do końca grudnia mam zapełniony kalendarz. Kiedy przyjechałem do Piotra, który mieszka we wsi niedaleko Torunia to również czekała jego narzeczona. Wtedy to byłem już pewny, że poprosi mnie o kamerowanie na ich weselu. Rozmowa była przyjemna i Piotr zapytał, czy będę pracował jako kamerzysta toruń na jego weselu. Od razu zapytałem o termin mając nadzieję, że uda mi się ich wbić w grafik. Piotrek powiedział, że nie ustalili konkretnej daty i dostosują się do mojego wolnego terminu. Biorą tylko ślub cywilny co jest znacznym ułatwieniem jeżeli chodzi o organizację. Wybraliśmy termin a ja zgodziłem się wziąć udział w ich ślubie jako kamerzysta toruń i to będzie mój prezent na nową drogę życia. Byli bardzo zadowoleni.

Z młodymi spotkałem się jeszcze przed ślubem i nagraliśmy film z przygotowań. Oboje opowiadali o swoich oczekiwaniach i zrobiłem z tego jeden fajny film, który jest przeznaczony tylko dla nich. Piotrek był mi bardzo wdzięczny za wszystko.