Jak udało mi się rozwiązać polisolokatę?

Zawsze marzyłam o ogromnych pieniądzach. Grałam w różnego rodzaju gry liczbowe, drapałam zdrapki. Wszystko na nic. W końcu po licznych rozmowach z moją przyjaciółką zdecydowałam się na założenie polisolokaty. Jej bratowa również ją założyła i była niezwykle zadowolona. Pomyślałam, że to coś dla mnie.

Okazało się, że polisolokata jest oszustwem

likwidacja polisolokaty dzięki pomocy kancelarii prawnejNa początku byłam zafascynowana. Przede wszystkim mamiono mnie szybkimi zyskami. Wystarczyło na samym początku na polisolokatę wpłacić około dwudziestu tysięcy złotych a później miesięcznie zdecydować się na wysokość składki. To miało być moje zabezpieczenie. Łączyło to ze sobą lokatę oraz polisę. Czy to nie idealne wyjście? Jak się jednak okazało było to jedno wielkie oszustwo. To ja wybadałam sprawę. Usłyszałam w telewizji, że jeden z oszukanych wytoczył proces nieuczciwemu ubezpieczycielowi. Powiadomiłam o tym bezzwłocznie moją przyjaciółkę aby poinformowała bratową. Ta jednak była oczarowana polisolokatą a raczej mężczyzną, który jej ją wcisnął. Usłyszałam, że likwidacja polisolokaty dzięki pomocy kancelarii prawnej jest możliwa więc czym prędzej poszukałam odpowiedniego prawnika. Znalazłam go. Okazało się, że pomaga już wielu osobom w podobnym położeniu do mojego. Zapoznał się dokładnie z dokumentami i sprawą. Określił mi ile wszystko będzie kosztować oraz jakie mam realne szansę na odzyskanie moich oszczędności. Przystąpiliśmy do działania bez ani chwili zwłoki. Gdy przyjaciółka opowiedziała bratowej, że podjęłam kroki prawne ta dopiero zaczęła się zastanawiać.

Poszła do ubezpieczyciela i okazało się, że nie ma szansy na wypłacenie nagromadzonych środków a jeśli bardzo je chce otrzyma z całości tylko trzy tysiące. Od razu miałam telefon od przyjaciółki po numer do radcy prawnego.